Wiadomości

Zachodniopomorskie. Monarowisko 2011, czyli razem lepiej

W Zdbicach k. Wałcza odbyło się ogólnopolskie spotkanie społeczności terapeutycznych z ośrodków MONARU, a także członków i sympatyków stowarzyszenia. W dniach 14-15 sierpnia blisko 1000 osób, reprezentujących ponad 30 placówek przedstawiało swój dorobek artystyczny, uczestniczyło w sportowej rywalizacji, dyskusjach oraz spotkaniach z zaproszonymi gośćmi.

Monarowisko ma nas zintegrować, ma wam pomóc uwierzyć, że to, iż jesteśmy razem jest pewną siłą. Życzę wam, żeby nasze spotkanie było etapem na waszej drodze do zdrowia. Chciałabym, abyśmy wszyscy poczuli, że razem jest lepiej, niż osobno – tymi słowami, podczas otwarcia imprezy, zwróciła się do jej uczestników Jolanta Łazuga-Koczurowska, przewodnicząca Zarządu Głównego Stowarzyszenia MONAR. Przypomniała też, że tegoroczne, 11. już Monarowisko, odbywa się w roku jubileuszu – 30 lat temu (w sierpniu 1981 r.) MONAR został formalnie zarejestrowany jako organizacja.
Pokonali własną słabość
W niedzielne przedpołudnie, w harcerskiej stanicy w Zdbicach, odbyła się barwna parada ośrodków, następnie zaś rozpoczęły się koncerty, spektakle teatralne i mecze siatkówki oraz piłki nożnej pomiędzy reprezentacjami placówek. Głównym punktem pierwszego dnia Monarowiska było jednak uroczyste zakończenie terapii pacjentów, którzy przeszli cały cykl terapeutyczny i dzięki MONAROWI zerwali z narkotykowym nałogiem.
Jedną z takich osób, które wieczorem, w świetle jupiterów, przy dźwiękach „We are the champions” zespołu Queen, odebrały z rąk liderów swych ośrodków dyplomy i odznaki potwierdzające ukończenie leczenia, jest 29-letni Mariusz z Warszawy. Terapię odbył w Wyszkowie. Była to jego trzecia, tym razem udana, próba powrotu do trzeźwego życia. – Spotkałem tu wspaniałych ludzi, dzięki nim było mi łatwiej. Poznałem m.in. wolontariuszy z francuskiego ruchu ATD (ośrodek w Wyszkowie od lat z nimi współpracuje), z którymi biorę udział w programie Biblioteki Podwórkowe – jeździmy do Warszawy i czytamy dzieciom – opowiada Mariusz. Świeżo upieczony absolwent ośrodka w Wyszkowie ma zamiar w przyszłości nadal angażować się w działalność dobroczynną, układa też plany zawodowe. – Chcę skończyć kurs kucharza i znaleźć pracę – zapowiada.
Gościnne Zdbice
Uroczystość zakończenia terapii miała bardzo podniosły charakter. Rzęsiście oświetlona scena, aplauz setek uczestników spotkania gratulujących kolegom wygranej walki z nałogiem, a także samo miejsce, malowniczo położone w lesie nad jeziorem Zdbiczno – wszystko to złożyło się na wzruszającą, niezapomnianą atmosferę wieczoru.
– Zależało nam na tym, aby Monarowisko odbyło się w otoczeniu przyrody. O stanicy w Zdbicach dowiedziałem się przy okazji jednej ze swoich kajakowych wędrówek (nieopodal przepływa Piława, jedna z piękniejszych rzek na zachód od Wisły). Są tu wspaniałe lasy, miejsce wydawało się idealne – tłumaczy wybór Jerzy Leżdziej, który koordynował przygotowania do imprezy. – Organizacyjnie było to duże wyzwanie, po raz pierwszy zrobiliśmy Monarowisko poza naszym terenem, w ubiegłych latach uczestników gościł zawsze któryś z naszych ośrodków. Konieczne były liczne uzgodnienia z gospodarzami – władzami gminy, nadleśnictwem, służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i oczywiście z harcerzami, których gośćmi jesteśmy. Spotkaliśmy się jednak z dużą życzliwością i wszystkich formalności udało się dopełnić. Ze strony gminy Wałcz otrzymaliśmy też niezbędną pomoc techniczną, za co serdecznie dziękuję – podkreśla organizator Monarowiska.
– Osobna sprawa to przygotowanie terenu i samej imprezy, tu ogromne podziękowania należą się parlamentowi pacjentów, który zaangażował się we wszystkie prace. Parlamentarzystów wsparły też ośrodki. Trzeba było przygotować całe obozowisko na przyjęcie dużej liczby gości. Ciężka praca w lesie, z piłami motorowymi, a jako ciekawostkę mogę dodać, że jedną z osób, które budowały scenę, był mistrz Europy w dekarstwie, absolwent ośrodka w Marianówku. Wspaniale radził sobie kierownik pracy, Tomek zwany Bokserem, wicemistrz Polski w boksie. Organizacyjnie wspierał nas freestylowiec Michał, bardzo zaangażowany był Marcin, szef kuchni, a także Artur. Wszyscy pracujący przy tym przedsięwzięciu pacjenci naprawdę zasługują na duże brawa – dodaje Jerzy Leżdziej.
Sprostali wyzwaniu
Rola parlamentu pacjentów w organizacji Monarowiska była nie do przecenienia. Młodzież, wykorzystując swe talenty i ciężko pracując, przygotowała całą imprezę – od oprawy graficznej (dzieło Tomka z ośrodka w Zbicku), przez budowę obozowej infrastruktury, po obsługę punktów gastronomicznych (oprócz kuchni działała także kawiarenka, prowadzona przez ekipę z ośrodka w Gdańsku) i zapewnienie porządku oraz czystości. Dla wielu młodych pacjentów udział w przygotowaniu tak wielkiego przedsięwzięcia to pierwsze tego typu doświadczenie. Podziękowania i dyplomy przekazane przez Zarząd Główny Stowarzyszenia MONAR były miłym akcentem poniedziałkowego zakończenia imprezy, ale największą nagrodę za wysiłek stanowiły owacje, jakie swym kolegom z parlamentu zgotowali wszyscy uczestnicy spotkania.
W poniedziałkowy wieczór odbyło się wręczenie nagród uczestnikom zawodów sportowych. Najlepsi pływacy, biegacze, piłkarze i siatkarze otrzymali pamiątkowe medale, statuetki i puchary. W rozgrywkach piłkarskich triumfowała reprezentacja ośrodka w Marianówku, kolejne miejsca zajęły drużyny z Milejowic i Zbicka. W turnieju siatkówki wygrał ośrodek z Kamienia Rymańskiego, przed Dębowcem oraz Krakowem i Zbickiem (trzecie miejsce ex aequo). Do rąk ekipy z Kamienia Rymańskiego trafił również puchar za zdobycie największej liczby medali w sportowej rywalizacji.
Na zakończenie imprezy Jolanta Łazuga-Koczurowska raz jeszcze podziękowała wszystkim organizatorom i uczestnikom spotkania i zaprosiła na kolejne Monarowisko, które odbędzie się w 2013 r. w Rożnowicach pod Poznaniem.
Zobacz również:
Fotorelacja
O Monarowisku w portalu Onet.pl

Fotorelacja

O Monarowisku w portalu Onet.pl