Aktualności

Pierwsza w historii sztafeta podwórkowa – Monar Dębowiec

sztafetaMamy to! Pierwsza w historii sztafeta podwórkowa została zorganizowana w Ośrodku Monar w Dębowcu, Lipiance i Graczach. Ale to nie taka zwykła sztafeta – jej uczestnicy byli na trasie przez 24 godziny! Relacja podsumowująca to niezwykłe wydarzenie poniżej:

24H SZTAFETA PODWÓRKOWA 2020!

1 maja 2020 godz. 10:00 „Monar” Dębowiec

To właśnie wtedy rozpoczął się 24-godzinny bieg, który na zawsze przejdzie do historii. W czasie globalnej epidemii, gdy wszystkie imprezy sportowe na całym świecie zostały odwołane, zorganizowaliśmy razem z ośrodkami Gracze, Rejtana i Lipianka prawdopodobnie jedyny taki bieg na świecie, gdzie tylko w samym Dębowcu przebiegliśmy prawie 1200 km!
Biegaliśmy zarówno na podwórkach jak i „za płotem”. Poza Graczami, Lipianką i częstochowskim ośrodkiem z Rejtana „za płotem” biegali z nami przedstawiciele św. Alberta z Wrocławia, biegaliśmy w Częstochowie, Gdańsku, Opolu, Wyszkowie, w śląskiej gminie Bobrowniki, w gminie Konopiska…

Łącznie w podwórkowej sztafecie wzięły udział 134 osoby i WSPÓLNIE NABIEGALIŚMY 2766,9 km

Dziękujemy Przyjaciołom z Graczy @graczemonar za inspirację – to Wy wcześniej zrobiliście u siebie na podwórku półmaraton co dało nam impuls do tej majówkowej imprezy. Gracze – wielkie dzięki również za wejście w ten szalony pomysł. Dziękujemy zaprzyjaźnionym ośrodkom – „Monar” Lipianka @monarlipianka i Młodzieżowy Ośrodek Leczenia Uzależnień @osrodekdlamlodziezyuzaleznionej, że zechcieliście zorganizować bieganie na swoich podwórkach. Dziękujemy wszystkim Neofitom i Przyjaciołom, którzy braliście udział w podwórkowej sztafecie „za płotem”.
To bardzo ważne, że w tych trudnych czasach udało nam się to wspólnie zrobić. Działaliśmy współpracując, włożyliśmy wysiłek, przełamywaliśmy się, cierpieliśmy, rywalizowaliśmy czasami z innymi a przede wszystkim ze sobą, większość zrobiła coś takiego pierwszy raz, niektórzy ustalili swoje życiowe rekordy, rzetelnie wykonaliśmy pracę, dobrze bawiliśmy, byliśmy szczęśliwi – przecież o to nam chodzi w codziennym życiu, w terapii…

Jak po całym wydarzeniu powiedziała nasza koleżanka Zuzanna, która przebiegła 45 km – „Rzeczy niemożliwe załatwiam od razu, na cuda trzeba trochę poczekać”.
W organizację imprezy zaangażowali się wszyscy, nie ważne kto ile przebiegł, każdy całym sercem był z nami i pomagał jak tylko mógł, tak jak Szymon, który niestety ze względu na kontuzję nogi nie mógł z nami biec, lecz jak sam powiedział – „Cieszę się, że mogłem pomóc w obsłudze biura zawodów oraz przy podliczaniu wyników”. Szymon za zaangażowanie dostał od Kamila medal, medal, który Kamil wybiegał wynikiem 58 km – co ciekawe – taki wynik uplasował go „dopiero” na 3 miejscu w klasyfikacji mężczyzn. „Było super! Sporo walki ze samym sobą! Super doping i organizacja, bardzo duże zaangażowanie!” – powiedział po biegu Kamil, którego podziwiamy za sportową postawę i ducha walki. Brawo!
Za udział w biegu dziękuję też naszej kochanej kadrze, bez której wydarzenie by się nie odbyło, nie tylko nas dopingowali, ale również pobiegli z nami ramię w ramię i dołożyli swoją cegiełkę do symbolicznego tysiąca dwustu kilometrów!
„Najdłuższe wydarzenie sportowe, w którym brałam udział” – powiedziała nasza terapeutka Ewelina, która przebiegła 45 km. Gratulacje!
Neofici naszego ośrodka niestety nie mogli wziąć z nami bezpośredniego udziału w biegu, ale dołożyli swoje kilometry zza bramy ośrodka biegnąc równolegle z nami, za co również serdecznie im dziękuję.
„To jeden z najlepszych dni w moim życiu. Jak najwięcej takich wydarzeń” – powiedziała Patrycja, która z wynikiem 51 km była najdalej biegnącą wśród kobiet. Nie tylko dla niej był to jeden z najlepszych dni, wszyscy mieliśmy okazję przeżyć coś świetnego razem i na trzeźwo, jak powiedział nasz kierownik kuchni Radek – „Wydarzenie roku 2020, wspaniali ludzie, wspaniała atmosfera, pyszne jedzenie!”, to właśnie jemu zawdzięczamy wspaniałego grilla i ognisko przy którym zebraliśmy siły do nocnej części biegu.
„Jestem ogromnie dumna z nas wszystkich i z tego, że mogłam osobiście uwiecznić na zdjęciach te wspaniałe chwilę.” – powiedziała Angelika, której również należą się podziękowania, bo dzięki niej możemy oglądać poniższą galerię zdjęć.
Bieg był też okazją do przezwyciężenia własnych słabości, sam czułem że w pewnym momencie każde kolejne okrążenie było walką z samym sobą, którą wygrałem, mimo że zabrakło mi kliku kilometrów do dystansu maratońskiego, to wspomnienia z biegu zostaną ze mną do końca życia.
„Jestem bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu” – powiedział Tomek – nabiegał 66 km tylko o 1 km mniej niż nasz rekordzista Paweł – 67 km.
Za fantastyczną atmosferę na biegu dziękuję też chłopakom z grupy Nietykalni, którzy na żywo zagrali koncert dla biegaczy, oraz komentatorom, którzy przy każdym okrążeniu motywowali nas do dalszego biegu.

…istotą igrzysk nie jest zwyciężyć, ale wziąć udział. Nie musisz wygrać, bylebyś walczył dobrze ( Pierre de Coubertin )

Wszyscy walczyliśmy dobrze, DZIĘKUJEMY!

Pozdrawiam w imieniu swoim oraz Społeczności w Dębowcu
Kronikarz Bart

 

Źródło: https://www.facebook.com/monar.debowiec/posts/1323386364532006